Aktualności

Policja ściga Wardęgę! Sądownie...

Znany internetowy twórca ulicznych kawałów i prowokator, autor znanego na całym świecie filmiku z psem przebranym za gigantycznego pająka, opowiada w telewizji śniadaniowej, że toczą się przeciw niemu postępowania sądowe. Są to postępowania wszczęte na wniosek policji, która zazwyczaj nie wypada przy Wardędze najlepiej.

Sylwester Wardęga w „Świat się kręci”: – Za to ciasteczko w samochodzie (w jednym z filmików Wardęga trzymał batonik przy uchu, co wyglądało, jakby rozmawiał za kierownicą przez telefon – przyp. red.) mam kilka spraw w sądzie, ale to jest w toku. Bo policja się zebrała – oni szukali na mnie paragrafu długi czas i znaleźli coś takiego, że ja marnuję czas policjantów i to jest 1500 zł za każdą scenę. A tam jest sześć scen, a więc to już wychodzi fajna suma, na pewno policja będzie miała na kilka wypłat dla siebie. Ale będę z tym walczył, bo ja nie zmuszałem ich do zatrzymania. To onimmyśleli, że to jest telefon. Co ja, ciastka nie mogę trzymać przy uchu? Mogę.

Filmik z „piesąkiem” (psem przebranym za pająka) w ciągu sześciu dni pobił wszystkie światowe rekordy oglądalności w kategorii „prank” (kawał, dowcip) – obejrzano go 71 milionów razy. Złośliwi twierdzą zatem, że te 9 tys. za internetowe żarty z policji Wardęga powinien zapłacić lekką ręką, najlepiej robiąc przy okazji jakiś psikus. O pieniądzach generowanych przez tak wysoką oglądalność autor nie chciał jednak rozmawiać:

– YouTube ma siedem dni, żeby zebrać te statystyki. Ja wiem, że teraz jest mega dużo spekulacji, piszą artykuły, ile to ja zarobiłem na tym filmie, ale ja sam jeszcze tego nie wiem. Będę wiedział, ile zarobiłem w pierwszym dniu, pojutrze.