Ekonomia

Tragedia w sopockim aquaparku

21-letnia Ada zjechała z wysokiej zjeżdżalni wprost do pustego basenu. Dziewczyna z połamanymi nogami trafiła do szpitala. Park wodny winą za wypadek obarcza klientkę.

To była sobota, ósma rano, tuż po otwarciu parku wodnego w Sopocie. 21-letnia Ada i jej koleżanka postanowiły skorzystać ze zjeżdżalni, największej atrakcji tego miejsca. Nie wiedziały jednak, że basen do którego prowadzi, nie został napełniony wodą. Ada relacjonuje, że przejechała przez cały brodzik z dużą prędkością, na końcu jej nogi wygięły się.

- Zobaczyłam mnóstwo krwi, usłyszałam płacz, krzyk, widziałam, że z jej nogi wystaje coś białego - opowiada Natalia Zabielska, koleżanka.

W pobliżu nie było ratownika. Trzy miesiące temu na terenie tego samego aquaparku, podczas wycieczki szkolnej, doszło do tragicznego zdarzenia. Na skutek podtopienia zmarła ośmioletnia dziewczynka. Sprawą zajmuje się prokuratura.

(Uwaga TVN)