Ekonomia

Blisko 2 mln Polaków pracuje na czarno

Szara strefa ogranicza tempo wzrostu gospodarczego i odbija się na kondycji finansów publicznych. Zdaniem Aleksandra Łaszka z Fundacji FOR ostatnie działania rządu mogą się przyczynić do dalszego wzrostu liczby osób pracujących na czarno. Podwyżka płacy minimalnej oraz program Rodzina 500+ w wielu przypadkach mogą być bodźcem do unikania legalnego zatrudnienia.

– Wzrost płacy minimalnej i minimalna płaca godzinowa będą sprawiały, że osoby najsłabsze na rynku pracy albo będą traciły pracę, albo będą wypychane do szarej strefy – mówi agencji informacyjnej Newseria Aleksander Łaszek, członek zarządu Fundacji FOR

Od nowego roku minimalne miesięczne wynagrodzenie wzrośnie o 100 zł i wyniesie 1850 zł brutto. Podwyżka płac przełoży się przy tym na wyższe stawki składek na ubezpieczenia społeczne. Plany rządu zakładają także wprowadzenie ustawy gwarantującej minimalne wynagrodzenie godzinowe na poziomie 12 zł brutto.

– Drugi czynnik to polityka 500 zł na dziecko, szczególnie w przypadku pierwszego dziecka, gdzie mamy sztywny próg dochodowy. Osoby, które będą blisko tego progu, będą miały bodźce do tego, żeby ukryć część dochodów, byleby znaleźć się poniżej progu dochodowego i dostać te 500 zł – wyjaśnia Aleksander Łaszek.

Program Rodzina 500+ przewiduje, że rodzice otrzymają po 500 zł netto miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko. Ponadto ubogie rodziny o dochodach poniżej 800 zł na osobę w rodzinie (lub 1200 zł w przypadku dziecka z niepełnosprawnością) mogą liczyć na wsparcie także w przypadku pierwszego dziecka.

Z raportu przygotowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju wynika, że Polska jest w niechlubnej czołówce państw bałtyckich, w których pracuje się na czarno. Aż 9 proc. Polaków pracowało w ten sposób, a jedna trzecia zna kogoś, kto wykonuje pracę bez formalnego zatrudnienia.

Szara strefa negatywnie wpływa na kondycję finansów publicznych. Jak zauważa Aleksander Łaszek, aby ograniczyć deficyt, władze muszą w większym stopniu opodatkować podmioty działające w sposób legalny.

– Bardzo istotnym czynnikiem jest niższe tempo wzrostu produktywności. Jeżeli mamy małe firmy, które mało inwestują, nie zwiększają swojej skali działalności, czyli nie ma specjalizacji, przez to są znacznie mniej produktywne, a to oznacza wolniejszy wzrost gospodarczy, niższe płace i niższy poziom życia – wyjaśnia.

Ekspert tłumaczy, że gdyby nie szara strefa, to takie firmy zostałyby wyeliminowane przez rynkową konkurencję. Dzięki temu pracownicy oraz posiadane aktywa trafiłyby do lepiej zorganizowanych przedsiębiorstw. Obecność szarej strefy uniemożliwia jednak takie przepływy.

Newseria