Opinie

Wakacyjne otwarcie bramek na niektórych autostradach nie rozwiąże problemu ich przepustowości

Rządowe decyzje dotyczące otwarcia bramek na autostradach w czasie wakacyjnych przejazdów to zagranie PR-owskie – ocenia Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Jego zdaniem politycy powinni zabrać się za rozwiązanie problemu i na stałe zmienić system poboru opłat na taki, który usprawni podróżowanie.

W zeszłym roku ogromne korki na autostradach spowodowały otwarcie bramek na A1 z Łodzi do Gdańska. Podjęta w sierpniu przez premiera decyzja kosztowała 20 mln zł. Obecnie już wiadomo, że autostrada A1 będzie otwarta przez całe wakacje, na co przeznaczono z rezerwy 50 mln zł.

– To PR-owskie zagranie, zwłaszcza że zbliżamy się do wyborów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespół Doradców Gospodarczych TOR. – Tylko znacznie lepiej byłoby to przyjęte, gdybyśmy na horyzoncie mieli cel, do jakiego zmierza ten rząd i ten minister infrastruktury. Taki cel, jaki jeszcze do niedawna miał rząd Donalda Tuska, czyli przejście na system elektroniczny.

Sejm przyjął ustawę, która pozwala ministrowi infrastruktury podejmować decyzję o otwieraniu bramek na autostradach, których zarządcą jest GDDKiA. Dotyczy to autostrady A2 Konin-Stryków oraz trasy pomiędzy Wrocławiem a Śląskiem. Otwarcie może dotyczyć także autostrady A1, bo tam w umowie koncesyjnej przewidziano takie rozwiązanie. Nie dotyczy to natomiast koncesyjnej części autostrady A2 ani A4 należącej do firmy Stalexport, nie rozwiązuje więc dużej części problemów.

– My cały czas się upieramy, że należy ulżyć kierowcom samochodów osobowych poprzez likwidację tych zawalidróg w postaci bramek, które w ogóle nie powinny na autostradach powstać – podkreśla Adrian Furgalski.

Jak ocenia, sprawne poruszanie się po polskich drogach wymaga zastosowania nowoczesnych rozwiązań.

– Na pewno nie powinien być to system manualny. Natomiast, skoro i tak prace zostały zatrzymane nad jakimkolwiek innym rozwiązaniem, to możemy już teraz dyskutować, czy to będzie system elektroniczny, gdzie tylko dzisiejsze viaAUTO będzie na wyposażeniu samochodu, czy też będą inne opcje.

Warto, jak zwraca uwagę Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, stworzyć system, który uwzględnia nie tylko różnorodność pojazdów podróżujących po polskich drogach, lecz także różne potrzeby kierowców.  

– Byłbym za tym, żeby to była wersja jak najszersza. Kto często jeździ, ma viaAUTO, bo np. po miesiącu dostaje fakturę za korzystanie z autostrad. Ale jeżeli ktoś jeździ sporadycznie, może zapłacić za przejazd autostradą za pomocą telefonu komórkowego czy specjalnej strony internetowej, gdzie wstuka tablice rejestracyjne swojego samochodu. System będzie sprawdzał, czy ten samochód zapłacił, czy nie. Sposobów jest tutaj masa. Najważniejsze, żeby ktoś w rządzie chciał rozpocząć nad tym prace. Niestety, na razie zostały wstrzymane.

Newseria