Hydepark

PRL-u, wróć!

Klimatyczne kawiarnie, szczęśliwi artyści i dobrzy ubecy – tak Maryla Rodowicz wspomina czasy zniewolonej Polski.

Maryla Rodowicz udzieliła wywiadu dla „Dziennika”, w którym nostalgicznie wspomina czasy PRL-u: „Nikt za nami nie chodził, można się było wytoczyć z jakieś knajpy, na przykład ze Spatifu i nikt tego nie fotografował i nie wrzucał na pierwszą stronę tabloidu. Spatif to w ogóle było urocze miejsce. Aktorzy schodzili się tam z teatrów po zakończonych przedstawieniach, przy stolikach już siedzieli pisarze, a między nimi ubecy. Ci ubecy, jak już nie mieli co pisać, to prosili, żeby im cokolwiek opowiedzieć, bo muszą złożyć raport, byli już zaprzyjaźnieni z tymi wszystkimi bywalcami. Lokal był zamykany nad ranem i nie było taksówek, dlatego przed wyjściem stały polewaczki, które odwoziły nas do domu”.

Nie tylko ona kojarzy PRL z dobrym klimatem. Dla przykładu „Gazeta Miejska” z Gliwic tak opisuje restaurację o kilkudziesięcioletniej historii: „Dancingi rodem z PRL i wystrój jak z dawnych lat – niezwykle klimatyczna restauracja <<Bagatela>> kończy swoją działalność.”.

W trochę innej rzeczywistości obcowali jednak artyści odcinający się od biesiadnego grania i tanecznych imprez – muzycy rockowi. W czasie gdy Maryla Rodowicz brylowała na największych scenach, nie wywołując żadnych kontrowersji, oni śpiewali zakazane piosenki o nienawiści do komunistycznego systemu i oszukiwali cenzorów.

Kazik Staszewski, muzyk: – Mam nadzieję, że film [„Czarny Czwartek”– red.] zweryfikuje niczym nieumotywowaną nostalgię za czasami komuny, która zaczyna dominować pod hasłem: „fajnie było, wszyscy mieli mało, ale właściwie za Gierka było OK.”. Te bajki przekazują dzieciom rodzice. Może wszyscy zauważą, że idąc do szkoły albo do pracy, są pozbawieni wątpliwej przyjemności kontaktu z wojskami pancernymi lub piechotą. Dziś nikt w nikogo nie celuje z karabinu maszynowego znad wieżyczki czołgu.

Julia Piotrowska